Jak poprawnie i kulturalnie prosić po polsku w sytuacji oficjalnej? Na pewno NIE możemy użyć konstrukcji "Proszę Pani powtórzyć". Polacy tak nie mówią i nie - Ale proszę pana, tam nie ma ani ubikacji, ani szaletów żadnych, zanieczyszczają działki. - Nie, na razie nie ma. W dwóch miejscach pozwolono pójść do tego, do ubikacji, a ja zrobiłem ubikację drewnianą. Ja u siebie zrobił, ale teraz mają zrobić szambo takie na cztery przedziały. Cytaty. Oscar Wilde. Niech pan sobie uświadomi, czym jest młodość, dopóki jeszcze jest pan młody. Niech pan nie trwoni swych najlepszych lat, słuchając rozmaitych nudziarzy i usiłując naprawić to, co nie do naprawienia. Niech pan nie oddaje życia na pastwę ignorantom, ludziom pospolitym i ordynarnym. To chore cele, fałszywe Fe, kłamczucha!" "To nie wszystko, proszę pana! Miał rozprawę Zbyszek z rana. I przeprosić ma Doktora, To dla niego straszna zmora. Ma zapłacić, przepraszając, A niewinny jest jak zając." "To dopiero jest kłamczucha". "Proszę pana, niech pan słucha! Niech pan podchorąży się na mnie nie gniewa, znam jeszcze gorszych od pana. Jeden taki to przemawia ciągle przez radio i pisze. Dawniej to się na , tego Żdanowa powoływał w swoich rozprawach, a teraz cytuje pannę Pipczyńską i J a n k a Kiziora. Tłumaczenia " Proszę Pana ! " na angielski w zdaniach, pamięć tłumaczeniowa. Tak, proszę pana . Yes, sir . — To więcej, niż oczekiwałem, proszę pana . “It is more than I have asked for, sir .”. - Wątpię, by umieścili tam członka swojej rodziny, proszę pana. """I doubt they'd put a family member in such a place, sir.""". Niech pan przeniknie te wiersze najczystsze: Niech pan mnie wyjmie spod prawa! Niech mnie nie broni żaden dyplomata, Daleko ani w pobliżu, Ani Lipski w Berlinie, ani Lechoń w Paryżu, Ani Jarosław w Kopenhadze, Przed intrygami świata, Przed Beneszem, przed Orgeschem, Przed Hitlerem, Przed paktem czterech Już sam sobie z nimi poradzę. Jeśli zrozumiałaś, powiedz: „tak, proszę pana ”. Say yes, Sir if you understand.”. – Proszę pana, to jest śledztwo w sprawie zabójstwa i muszę wiedzieć, czym zajmowała się ofiara. """ Sir, this is a homicide investigation, and I need to know about the victim's activities.""". - Ale proszę pana, mówiłem ,że ona nie jest gotowa, niech pan słucha - zaczął doktorek , ale przerwał mu Flag - To niech Pan posłucha, Bo inaczej pańskie eksperymenty Na tych stworzeniach wyjdą Na jaw- te słowa niemal wysyczał. Mój prześladowca w końcu zamilkł. To chyba cud !! - Ależ proszę, możemy to zrobić w jedną minutę, jeżeli pan powie po prostu to, o co chodzi. """Please , Jim, we can get this whole thing done in just a minute if you'll be straightforward." Literature wpwEse. SCENARIUSZ AKADEMII Z OKAZJI DNIA DZIECKACele: rozwijanie inwencji twórczej, zdolności i zainteresowań, dostarczanie bodźców emocjonalnych, sprzyjanie aktywności wychowanków, doskonalenie umiejętności współpracy w ciocia, Grześ, Samochwała, Skarżypyta, Leń, Pytalski, Gaduły, Kłamczucha, Brudas, Maruda, uczniowie dający dobre rady bohaterom wierszy, dzieci mówiące o wynalazkach szkolnychScenografia: Przedstawienie rozgrywa się na scenie, która przypomina pokój (znajduje się na niej stolik, krzesła, łóżko, okno, regał z zabawkami i książkami). Po jednej stronie poniżej sceny, na kocach siedzą dzieci, po drugiej stronie ustawione są 2 ławki szkolne. W tle, na materiale przypięty jest napis- Dzień Dziecka- czyli prawda o nas UROCZYSTOŚCINARRATOR 1: Witam wszystkich na tej sali i o ciszę bardzo proszę. Pokażemy przedstawienie, zaraz na nie was będzie o nas samych: dzieciach miłych, grzecznych, mądrych, pracowitych, bardzo pilnych, roześmianych i mamy bardzo wiele, a o wadach nie mówimy, lecz z okazji Święta Dziecka raz wyjątek bowiem tak się zdarza, że coś szepce nam do 2: - Nie bądź taki doskonały, przestań już udawać przecież dla odmiany porozrabiać odrobinę - siostrze potarmosić włosy, bratu zrobić głupią przechwalanie nie jest zabronione wcale. Skarżyć, kłamać, leniuchować umiesz świetnie, doskonale!NARRATOR 1: No i w taki oto sposób niewidzialne duszki wredne sprowadzają wciąż kłopoty na nas dzieci -miłe, biedne...A o skutkach tych podszeptów zaraz tutaj w którymś z bohaterów samych siebie zobaczycie ? NARRATOR 2: Chyba dosyć tego wstępu...Kuba, więcej nie jak obiecaliśmy, sztukę wszystkim 1: Na początek moi złoci, proszę do pokoju Wrzuciłeś Grzesiu list do skrzynki, jak prosiłam? GRZESIU: List, proszę cioci? List? Wrzuciłem, ciociu miła! CIOCIA: Nie kłamiesz, Grzesiu? Lepiej przyznaj się kochanie! GRZESIU: Jak ciocię kocham, proszę cioci, że nie kłamię! CIOCIA: Oj, Grzesiu kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci! GRZESIU: Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę cioci! CIOCIA: Wuj Leon czeka na ten list, więc daj mi słowo. GRZESIU: No, słowo daję! I pamiętam szczegółowo: List był do wuja Leona, a skrzynka była czerwona, a koperta...no, taka... tego... nic takiego nadzwyczajnego. A na kopercie - nazwisko i Łódź... i ta ulica z numerem. I pamiętam wszystko: że znaczek był z Belwederem, a jak wrzucałem list do skrzynki, to przechodził tatuś Halinki, i jeden oficer też wrzucał, wysoki - wysoki, taki wysoki, że jak wrzucał, to kucał. I jechała taksówka... i trąbił autobus, i szły jakieś trzy dziewczynki, jak wrzucałem ten list do skrzynki... NARRATOR:Ciocia głową pokiwała, otworzyła szeroko oczy ze zdumienia: CIOCIA: Oj, Grzesiu, Grzesiu!Przecież ja ci wcale nie dałam żadnego listu do wrzucenia!...NARRATOR 2: Koniec wiersza- morał prawda jak oliwa zawsze na wierzch 3: Mówić prawdę ważna sprawa, lecz nie zawsze się udaje. Oto drugi przykład na to, jak się bez problemu pana, proszę pana, zaszła u nas wielka zmiana: Moja starsza siostra Bronka zamieniła się w cały dzień na buku i powtarza: kuku, kuku!PAN: Pomyśl tylko, co ty pleciesz! To zwyczajne kłamstwa przecież. KŁAMCZUCHA:Proszę pana, proszę pana, rzecz się stała niesłychana: Zamiast deszczu u sąsiada dziś padała oranżada, i w dodatku całkiem Fe, nieładnie! Fe, kłamczucha! KŁAMCZUCHA: To nie wszystko, proszę pana! U stryjenki wczoraj z rana abecadło z pieca spadło, całą pieczeń z rondla zjadło. A tymczasem na obiedzie miał być lew i dwa To dopiero jest kłamczucha!KŁAMCZUCHA: Proszę pana, niech pan słucha! Po południu na zabawie utonęła kaczka w stawie. Pan nie wierzy? Daję słowo! Sprowadzono straż ogniową, przecedzono wodę sitem, a co ryb złowiono przy tym! PAN: Fe, nieładnie! Któż tak kłamie? Zaraz się poskarżę mamie!NARRATOR 2: Tak niestety często bywa, kłamców stale nam 3: Ale oto już przed nami jakiś „model”- patrzcie sami! Czy to jakaś nowa moda dla tych, których straszy woda?NARRATOR: Józio oświadczył: JÓZIO: Woda mi zbrzydła, dość już mam szczotki, wstręt mam do mydła! NARRATOR: I odtąd przybrał wygląd straszydła. Płakała matka i ojciec gryzł się: OJCIEC: Ten Józio wszystkie soki z nas wyssie!Od dwóch tygodni już się nie myje. Czarne ma ręce, nogi i szyję, twarz ma od ucha brudną do ucha. Czy kto takiego widział smolucha? Poradźcie ludzie, pomóżcie, ludzie, przecież nie można żyć w takim brudzie!NARRATOR: Józio na prośby wszelkie był głuchy,lepił się z brudu jak lep na się dotknął, tam była JÓZIO: Niech mama myje się sama, tato niech kąpie się nieustannie, stryjek i wujek niech siedzą w się szorują, a ja tymczasem będę brudasem, chcę być brudasem!NARRATOR: Przezwał go stryjek "Józio - niemyjek", wujek doń mówił "niemyty ryjek".Błagała ciotka: CIOTKA: Józiu mój złoty, myj się!NARRATOR: Lecz Józio nie miał ochoty. Wyniósł się w końcu z ulicy Czystej i zawiadomił rodziców listem, że myć się nie ma zamiaru, trudno! I poszedł mieszkać - dokąd? - na 3: Józio, Józio, ty brudasie, kto wytrzyma z tobą w klasie?NARRATOR 2: Ale co to? Kto to taki? Chyba pilny uczeń jakiś!NARRATOR:Jurek Maruda do lekcji siada, książki rozkłada i tak - Co tam zadane ? Słupki, czytanka...Zrobię! A potem pójdę do do Janka...Prawda, że Janekdał mi w prezencie parę na oknie koło firanki...Zaraz się wezmę do tej idzie Azor ! Tu, tu, Azorze!Dlaczego biegasz w deszczu po dworze?Gdzie on poleciał? Może do Janka?Ojej, a lekcje? Słupki, czytanka?Siadam do książek...O, brudne ręce...Gdzie te skakanki? Chyba w łazience...Co?! Już kolacja? To niesłychane!A dzisiaj było dużo zadane. NARRATOR 2:Może ten Jurek Maruda o lekcjach to miał pojęcie, lecz to nauki, niestetybardzo słabiutkie 3: A teraz wystąpi dama z wielkiej swej skromności w kącie stała i wciąż tak opowiadała:SAMOCHWALA:Zdolna jestem niesłychanie, najpiękniejsze mam ubranie, moja buzia tryska zdrowiem, jak coś powiem, to już powiem. Jak odpowiem, to roztropnie, w szkole mam najlepsze stopnie. Śpiewam lepiej niż w operze, świetnie jeżdżę na rowerze. Znakomicie muchy łapię, wiem, gdzie Wisła jest na mapie. Jestem mądra, jestem zgrabna, wiotka, słodka i powabna, a w dodatku, daję słowo, mam rodzinę wyjątkową. Tato mój do pieca sięga, moja mama - taka tęga, moja siostra - taka mała, a ja jestem - samochwała!NARRATOR 2:Z taką życie nie jest nudne...NARRATOR 3: Moim zdaniem bardzo jeśli cię to kręci, porozmawiaj z nią po lekcjach, ja do tego nie mam chęci. Czy skorzystasz z mojej rady, o to teraz nie chcę wnikać, bo na scenie już się zjawił ktoś, kto bardzo lubi ulicy Trybunalskiej mieszka sobie Staś Pytalski,co gdy tylko się obudzi, pytaniami dręczy W którym miejscu zaczyna się kula?Co na deser gotują dla króla? Ile kroków jest stąd do Powiśla?O czym myślałby stół, gdyby myślał?Czy lenistwo na łokcie się mierzy?Skąd wiadomo, że Jurek to Jerzy?Kto powiedział, że kury są głupie?Ile much może zmieścić się w zupie?Na co łysym potrzebna łysina?Kto indykom guziki zapina?Skąd się biorą bruneci na świecie?Ile ważą dwa kleksy w kajecie?Czy się wierzy niemowie na słowo?Czy jaskółka potrafi być krową?NARRATOR:Dziadek już od roku siedzii obmyśla jakiś czas myślała,ale wkrótce wpadła w stan nerwowyi musiała zażyć poszedł po rozum do głowyi kiedy powróci nie 2:I co powiesz na takiego Stanisława Ciekawskiego?NARRATOR 3: Ten kto pyta, to nie 2:Daję głowę, że rodzinka tego chłopca tak nie sądzi. Nawet trochę im 3: O powagę apeluję!NARRATOR 2:Już poważną minę robię, ty zaś lepiej popatrz sobie na artystkę jakiej mało, nudą tu nie będzie niej sporo się dowiemy- chcemy tego czy nie Piotruś nie był dzisiaj w szkole, Antek zrobił dziurę w stole, Wanda obrus poplamiła, Zosia szyi nie umyła, Jurek zgubił klucz, a Wacek zjadł ze stołu cały placek. NARRATOR:Któż się ciebie o to pyta? SKARŻYPYTA: Nikt. Ja jestem 3: Jeśli nawet taka moda, na skarżenie czasu mówić nie mam chęci, bo ktoś się po scenie dotąd ziemski padół nie znał jeszcze takich gaduł, jak dziewczyny: Malwa H. z Julią- obie z gada bardzo długo, jedna z drugą i przez drugą. Językami, tak jak w młynku mielą wciąż bez Malwina rada gada, koleżance opowiada:GADUŁA 1: Wczoraj Adam dostał pryszczy, a Danusi nos się błyszczy. Zaś Bożenka razem w Elą pokłóciła się z Kornelą, która suknię najpiękniejszą i fryzurę najmodniejszą na przyjęciu w maju miała- słuchać tego byś nie pewna, że we wtorek lepszy będą mieć najważniejsza sprawa... dzisiaj u mnie jest zabawa. Przyjdź koniecznie, bo zapraszam, będzie cała paczka nasza: Seba, Piotrek, Kamil, Baśka, Klaudia, Kuba, no i mamę swą o zgodę?Ja poprosić także mogę...NARRATOR:Na to Julka jej odpowie:GADUŁA 2: Mucha siedzi Ci na 1: Niech usiądzie osa nawet, ty zaś pomyśl o 2: Obiecuję, że pomyślę, teraz jednak liścik wyślę do Miłosza z zapytaniem czy podzieli się widziałam przed lekcjami, że objadał się się zgodzi, to w niedzielęzajmę miejsce mu w kościele- w pierwszej ławce, z lewej strony, żeby był uczyłaś się mnożenia, dodawania i dzielenia?Dzisiaj sprawdzian, a ja nie wiem ile jest 3 razy 1:Jeśli problem masz z tym wielki, dodaj razem trzy siódemki. Ale lepiej się poczujesz, gdy na blachę to tak ciągle dwie papużki uprawiają pogaduszki. Na boisku, na spacerze, w sklepie, w klasie, na rowerze. A gdy zasną, nawet we śnie rozmawiają jednocześnie. Dwie dziewczyny: Malwa H. z Julią -obie z 2:Świat nie byłby taki słodki, gdyby nie te dwie 3: Rozmarzyłeś się kompanie, może spocznij na tapczanie?NARRATOR 2:Skorzystałbym z twej zachęty, lecz ten mebel już zajęty. NARRATOR: Na tapczanie siedzi leń, nic nie robi cały dzień. LEŃ: O, wypraszam to sobie! Jak to? Ja nic nie robię? A kto siedzi na tapczanie? A kto zjadł pierwsze śniadanie? A kto dzisiaj pluł i łapał? A kto się w głowę podrapał? A kto dziś zgubił kalosze? O - o! Proszę! NARRATOR: Na tapczanie siedzi leń, nic nie robi cały dzień. LEŃ: Przepraszam! A tranu nie piłem? A uszu dzisiaj nie myłem? A nie urwałem guzika? A nie pokazałem języka? A nie chodziłem się strzyc? To wszystko nazywa się nic?NARRATOR: Na tapczanie siedzi leń, nic nie robi cały dzień. Nie poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało. Nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało. Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty. Nie powiedział "dzień dobry", bo z tym za dużo roboty. Nie napoił Azorka, bo za daleko jest nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda. Miał zjeść kolację - tylko ustami mlasnął, Miał położyć się - nie zdążył - zasnął. Śniło mu się, że nad czymś ogromnie się trudził. Tak zmęczył się tym snem, że się 3: Taka o nas prawda cała- gdy słuchamy złych podszeptów budzi się w nas Samochwała, Kłamczuch, Brudas, Skarżypyta, Leń, Maruda, Staś co pyta. A! I jeszcze dwie plotkary. Teraz komplet mamy 2:Choć wesołe miny mają, dobrych wzorców nam nie dają. Ale może coś się zmieni, gdy rad kilku wysłuchają. DZIECKO 1:Brudasku, Brudasku, potrzebna ci wanna, bo cię nie zechce żadna ładna 2:Marudo, weź się wreszcie do roboty, a szybko znikną twoje 3:Nawet mała brzęcząca mucha nie zechce usiąść koło 4:Lenić się przez cały dzień nie jest zdrowo wcale, gdy zabierzesz się do pracy, to poczujesz się 5:Skarżypyto, poskarż czasami i sam na siebie, to inni bardziej polubią 6:Lepiej nie oszukuj cioci swej kochanej, bo na długo będzie to 7:Koleżanek ci ubędzie, gdy się chwalić będziesz 8:Ten kto pyta, mądry pamiętaj także o tym, byś swoimi pytaniami nie wprawiał innych w 9:I na koniec coś dla zawsze o tym, że mowa jest srebrem, a milczenie z nas to, co usłyszał dobrze dziś w pamięci schowa,lecz i od nas na sam koniec dla was wszystkich takie słowa:LEŃ:Nikt z nas nie jest doskonały, SAMOCHWAŁA:każdy swoje wady ma. PYTALSKI:Lecz ten lepszy jest, szczęśliwszy, WSZYSCY:kto je wszystkie dobrze zna!NARRATOR 2:O dziecięcych złych nawykach więcej dzisiaj nie powiemy, lecz serdecznie i gorąco wam dorośli dziękujemy. NARRATOR 3:Za to, że tak bardzo często psoty, figle wybaczacie i na nasze złe maniery oko swoje przymykacie. Piosenka „BYĆ DZIECKIEM”Jak trudno jest być dzieckiem, z własnego wiem przykładu. Pić muszę litry mleka i zjadać tony kiedy tylko mogę, to marzę właśnie o tym, by pić niezdrową colę i jeść niezdrowy Być dzieckiem to niełatwa sprawa, tego nie wolno, a tak trzeba. Wszyscy dokoła pouczają, żadnej wolności dziecko nie ma. Być dzieckiem to niełatwa sprawa, świat dla dorosłych jest stworzony. Trzeba dorastać bardzo szybko, żeby korzystać ze trudno jest być dzieckiem, z własnego wiem przykładu. Spać muszę kłaść się wcześniej i nie ma rady na to. Nie dla mnie błyszczą gwiazdy, nie dla mnie księżyc świeci. Ja muszę spać tak długo, jak wszystkie grzeczne Być dzieckiem to wspaniała sprawa, dziecku wypada bardzo wiele. Może się bawić, tańczyć psocić, w tygodniu same mieć niedziele. Być dzieckiem to wspaniała sprawa, nie spieszmy się do dorosłości. Cieszmy się wszystkim, bo na pewno jest moc powodów do 3:My jesteśmy dzieci jak dzieci, czasem złośliwe, czasem czupurne, ale chcemy by księżyc święcił, a dni nie były 1:My chcemy, by nasze mamy wciąż uśmiechały się do nas, by nasi dobrzy ojcowie brali nas czule w 2:My chcemy, by nasze pomysły i zwariowane marzenia stały się kiedyś realne, to znaczy... że do marzeń mamy tysiące, pomysłów pełne kieszenie- są one często lekarstwem na to i owo 3:A co siedzi w naszych głowach, ujmiemy rzecz w kilku 1:Codziennie dumamy o tym, po co się w szkole męczymy, gdy można stworzyć roboty, czyli- myślące 2:Dziś wynalazki różne są w modzie, więc moglibyśmy co dzień zaproponować z powodzeniem jakieś dla klasy 3:Na przykład: siedzieć w ławce takiej, która by mogła być hamakiem. Gdyby na lekcji nudno było, hamak by huśtał się aż 4:Długopis z bardzo mądrą główką, wyjąć z kieszeni przed klasówką. Chmurki oglądałbyś na niebie, a on sam pisałby za 5:Wynaleźć zręczną gumkę- myszkę, co by ścierała błędy wszystkie. Taka życzliwa gumka miła omyłek by nie 6:Piórnik z okrągłym mieć otworem, co by też był telewizorem. Skrywszy się za kolegów głowy mógłbyś oglądać mecz 7:Aparat mieć taki, co z ubocza dyskretnie rzucałby przezrocza. Zamiast w popłochu szukać w głowie, już na tablicy miałbyś 8:Trafić na panią albo pana, co by cukierki jadł, od rana. Zawsze by tyle ich miał w zapasie, żeby obdzielił nas wszystkich w 9:Kalendarz trzeba by wprowadzić, co z niedzielami miałby składzik. Gdyby rozłożyć je dzień po dniu siedem niedziel byłoby w 10:No i tak dalej, i tak dalej...wszyscy by przecież skorzystali. Ale jak to zrealizować? Myślcie! Nie moja już w tym głowa. NARRATOR 1:I na tym dziś zakończymy, a was dorośli i dzieci o gromkie brawa 3:Nim się jednak pożegnamy jeszcze pięknie zaśpiewamy. PIOSENKA „DZIECI NA ŁĄKACH ŚWIATA”Ref:Dla wszystkich dzieci słońce świeci. Jak kolorowe kwiaty rosną wszystkie dzieci. Na łąkach świata rosną dziś, by dużym być i mądrym byćby dużym być i mądrym Gdyby tak różdżkę mieć, co spełnia dobre sny,to by się śmiały wciąż te dzieci tak jak wszystkich byłby miód i czekolady w bródi tresowany słoń i na biegunach Gdyby tak różdżkę mieć, to jeszcze różdżką tą ktoś wyczarowałby tym dzieciom piękny dom. A w domu mamę i siostrzyczki chociaż trzy. Musi być tata, brat i wielkie drzwi na świat. scenariusz opracowała: Joanna Rogala Wyłącznie takie konstrukcje uznawane są za wzorcowe… – Razi mnie zwrot „jak państwo widzicie” (zamiast „jak państwo widzą”) w ustach polityków, prezenterów pogody i innych osób, których się często słucha. Bylejakość coraz mniej ludzi porusza, ale nie musimy się na nią zgadzać, prawda? Pięknie, modnie, starannie umalowana i ubrana prezenterka powinna równie pięknie i starannie dbać o poprawną polszczyznę. Może warto o tym przypomnieć w „Angorze”? (e-mail nadesłany przez internautkę). Zwrot jak państwo widzicie, a także inne, np. jak państwo słyszycie, jak państwo sądzicie, są w obiegu publicznym niezwykle częste, żeby nie powiedzieć nagminne. Mówią tak – jakżeby inaczej – nie tylko politycy, ale i eksperci rozmaitych dziedzin zapraszani do programów telewizyjnych i radiowych, a przede wszystkim dziennikarze mediów mainstreamowych. I właśnie do żurnalistów występujących na wizji należy mieć najwięcej pretensji o sprzeniewierzanie się standardom polszczyzny. Gdyby oni wypowiadali się nienagannie, być może inni, słysząc to, jakoś by się zreflektowali, że popełniają uchybienie, i wcześniej czy później nauczyli właściwych zwrotów. A wzorcowymi zwrotami zawsze były i są połączenia rzeczownika państwo (tutaj w znaczeniu ‘pani i pan, panie i panowie’) z formami czasownikowymi w 3. os. wszystkich czasów, np. państwo robią, piszą, słuchają; państwo robili, pisali, słuchali; państwo zrobią, napiszą, posłuchają. Takie było rozstrzygnięcie normatywne wydawnictw poprawnościowych dawnych (np. Słownika poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Witolda Doroszewskiego, Warszawa 1973, s. 488) i takie jest stanowisko w tej sprawie leksykonów nowych z Wielkim słownikiem poprawnej polszczyzny PWN pod redakcją Andrzeja Markowskiego na czele (Warszawa 2004, s. 746). Wyłącznie więc tak należy mówić (i pisać), kiedy w grę wchodzi polszczyzna oficjalna, w której obowiązuje styl wysoki. W odmianie potocznej, środowiskowej wymagania stawiane użytkownikom języka są liberalniejsze. To w niej właśnie pojawiły się i z czasem upowszechniły konstrukcje ze słowem państwo i orzeczeniem w 2. os. np. państwo robicie, piszecie, słuchacie; państwo robiliście, pisaliście, słuchaliście; państwo zrobicie, napiszecie, posłuchacie. Niewykluczone, że zaczęto się posługiwać takimi sformułowaniami przez analogię do zwrotów robisz pan, piszesz pan, słuchasz pan itd., po wojnie dość popularnych. Jak łatwo się domyślić, w tym wypadku usterka gramatyczna polegała na łączeniu słowa pan z formą czasownikową 2. os. zamiast z formą 3. os. l. poj. robi pan, pisze pan, słucha pan. Akurat te konstrukcje na dobre wyszły z użycia, za to ich odpowiedniki pluralne trzymają się mocno, a potwierdzeniem tego stanu rzeczy jest przenikanie ich do polszczyzny wzorcowej. Niestety, ostatnio nie do rzadkości należą opinie płynące ze środowiska intelektualnego (również językoznawczego), że wypowiedzenia ze słowem państwo i orzeczeniem w 2. os. pozostają krótsze i poręczniejsze w użyciu, a przez to można je już tolerować w stylu wysokim. Naturalniej przecież powiedzieć: posłuchajcie państwo tego, co mam do powiedzenia niż niech państwo posłuchają tego, co chcę powiedzieć bądź szanowni państwo, proszę posłuchać tego, co mam do powiedzenia. Szczególnie partykuła niech z odpowiednią formą czasownika w czasie przyszłym – pada argument – brzmi dosyć protekcjonalnie i przypomina niegdysiejszy sposób zwracania się do służących (niech Marysia pozbywa naczynia itp.). Cóż, mnie te argumenty nie przekonują. Niech Państwo nadal mówią i piszą zgodnie z najwyższymi standardami polszczyzny. Proszę o to, by byli Państwo temu wierni zawsze. MACIEJ MALINOWSKI Tekst piosenki: "Proszę pana, proszę pana, Zaszła u nas wielka zmiana: Moja starsza siostra Bronka Zamieniła się w skowronka, Siedzi cały dzień na buku I powtarza: kuku, kuku!" "Pomyśl tylko, co ty pleciesz! To zwyczajne kłamstwa przecież To dopiero jest kłamczucha." "Proszę pana, niech pan słucha! "To nie wszystko, proszę pana! U stryjenki wczoraj z rana Abecadło z pieca spadło, Całą pieczeń z rondla zjadło, A tymczasem na obiedzie Miał być lew i dwa niedźwiedzie." "Pomyśl tylko, co ty pleciesz! To zwyczajne kłamstwa przecież To dopiero jest kłamczucha." "Proszę pana, niech pan słucha! Po południu na zabawie Utonęła kaczka w stawie. Pan nie wierzy? Daję słowo! Sprowadzono straż ogniową, Przecedzono wodę sitem, A co ryb złowiono przy tym!" "Pomyśl tylko, co ty pleciesz! To zwyczajne kłamstwa przecież Fe, nieładnie! Któż tak kłamie? Zaraz się poskarżę mamie!" Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu Slides: 41 Download presentation Jestem grzeczny i nie wstydzę się mojego zachowania. Szkoła Podstawowa im. Tomasza Masteja w Chojnem Styczeń 2017 W debacie połączonej z inscenizacją wykorzystano utwory Jana Brzechwy. KWOKA Proszę pana, pewna kwoka Traktowała świat z wysoka I mówiła z przekonaniem: "Grunt to dobre wychowanie!" Zaprosiła raz więc gości, By nauczyć ich grzeczności. Pierwszy osioł wszedł, lecz przy tym W progu garnek stłukł kopytem. Kwoka wielki krzyk podniosła: "Widział kto takiego osła? !" Przyszła krowa. Tuż za progiem Zbiła szybę lewym rogiem. Kwoka gniewna i surowa Zawołała: "A to krowa!" Przyszła świnia prosto z błota. Kwoka złości się i miota: "Co też pani tu wyczynia? Tak nabłocić! A to świnia!" Przyszedł baran. Chciał na grzędzie Siąść cichutko w drugim rzędzie, Grzęda pękła. Kwoka wściekła Coś o łbie baranim rzekła I dodała: "Próżne słowa, Takich nikt już nie wychowa, Trudno. . . Wszyscy się wynoście!" No i poszli sobie goście. Czy ta kwoka, proszę pana, Była dobrze wychowana? Jurek bardzo był niedbały, Aż się ciotki zamartwiały, Aż ze złości ciotki chudły: „Masz nie włosy, tylko kudły, Potargane, rozczochrane, To są rzeczy niesłychane! Raz się uczesz, raz przynajmniej, Dużo czasu to nie zajmie, Masz tu szczotkę, masz tu grzebień, Musisz zacząć dbać o siebie”. Grzebień zęby szczerzy, A szczotka się jeży: „Czesz się, Jerzy, jak należy, Czesz się, Jerzy, jak należy!” Poszedł Jurek raz przy święcie Do kolegów na przyjęcie, Oczywiście - nieczesany, Potargany, rozczochrany, Dzwoni - chciałby wejść do środka - Patrzy: grzebień, patrzy: szczotka! Grzebień zęby szczerzy, A szczotka się jeży: „Czesz się, Jerzy, jak należy, Czesz się, Jerzy, jak należy!” GRZEBIEŃ I SZCZOTKA BRUDAS Józio oświadczył: "Woda mi zbrzydła, Dość już mam szczotki, wstręt mam do mydła!" I odtąd przybrał wygląd straszydła. Płakała matka i ojciec gryzł się: "Ten Józio wszystkie soki z nas wyssie, Od dwóch tygodni już się nie myje, Czarne ma ręce, nogi i szyję, Twarz ma od ucha brudną do ucha, Czy kto takiego widział smolucha? Poradźcie, ludzie, pomóżcie, ludzie, Przecież nie można żyć w takim brudzie!" Józio na prośby wszelkie był głuchy, Lepił się z brudu jak lep na muchy, Czego się dotknął, tam była plama, Wołał: "Niech mama myje się sama, Tato niech kąpie się nieustannie, Stryjek i wujek niech siedzą w wannie, Niech się szorują, a ja tymczasem Będę brudasem! Chcę być brudasem!" Przezwał go stryjek: "Józio-niemyjek", Wujek doń mówił: "niemyty ryjek", Błagała ciotka: "Józiu mój złoty, Myj się!" Lecz Józio nie miał ochoty. Wyniósł się w końcu z domu na Czystem I zawiadomił rodziców listem, Że myć się nie ma zamiaru, trudno! I poszedł mieszać - dokąd? - na Bródno. Samochwała w kącie stała I wciąż tak opowiadała: „Zdolna jestem niesłychanie, Najpiękniejsze mam ubranie, Moja buzia tryska zdrowiem, Jak coś powiem, to już powiem, Jak odpowiem, to roztropnie, W szkole mam najlepsze stopnie, Śpiewam lepiej niż w operze, Świetnie jeżdżę na rowerze, Znakomicie muchy łapię, Wiem, gdzie Wisła jest na mapie, Jestem mądra, jestem zgrabna, Wiotka, słodka i powabna, A w dodatku, daję słowo, Mam rodzinę wyjątkową: Tato mój do pieca sięga, Moja mama - taka tęga, Moja siostra - taka mała, A ja jestem - samochwała!” SAMOCHWAŁA KŁAMCZUCHA "Proszę pana, proszę pana, Zaszła u nas wielka zmiana: Moja starsza siostra Bronka Zamieniła się w skowronka, Siedzi cały dzień na buku I powtarza: kuku, kuku!" "Pomyśl tylko, co ty pleciesz! To zwyczajne kłamstwa przecież. " "Proszę pana, proszę pana, Rzecz się stała niesłychana: Zamiast deszczu u sąsiada Dziś padała oranżada, I w dodatku całkiem sucha. " "Fe, nieładnie! Fe, kłamczucha!" "To nie wszystko, proszę pana! U stryjenki wczoraj z rana Abecadło z pieca spadło, Całą pieczeń z rondla zjadło, A tymczasem na obiedzie Miał być lew i dwa niedźwiedzie. " "To dopiero jest kłamczucha!" "Proszę pana, niech pan słucha! Po południu na zabawie Utonęła kaczka w stawie. Pan nie wierzy? Daję słowo! Sprowadzono straż ogniową, Przecedzono wodę sitem, A co ryb złowiono przy tym!" "Fe, nieładnie! Któż tak kłamie? Zaraz się poskarżę mamie!" Przedstawiono wypracowany Kodeks Kulturalnego Ucznia Naszej Szkoły