Do Polski od dekady przybywają licznie uchodźcy i imigranci ekonomiczni z Ukrainy. Dotąd napływali jakoś tak niezauważalnie, nieoficjalnie, po cichu. Rząd na szczęście nie ruszał tematu
Miliardový černý byznys ruských oligarchů s uhlím z válkou zbídačeného ukrajinského Donbasu až k firmám a ocelárnám ve střední Evropě vystopovali slovenský novinář Tomáš Forró a jeho polští kolegové Karolina Baca-Pogorzelská a Michał Potocki. Investigativní reportáž navazuje na předchozí část, v níž popsali, jakými podvodnými mechanismy se kradené uhlí
MSZ chce pomóc Polakom mieszkającym w Donbasie - RMF24.pl - Polskie MSZ jest gotowe dołożyć wszelkich starań i podjąć się dodatkowych działań, aby udzielić pomocy Polakom i osobom
o si pomoc Polakom w Kazachstanie stawiaj c sobie za cel utrzymanie ich wi zi z from WEEK 414 at University of Washington
Samorząd świecki chce pomóc Polakom z Donbasu 2015-01-23. Gmina Świecie chce pomóc Polakom ze wschodu Ukrainy. W związku z tym samorząd apeluje i szuka pomocy u pracodawców, którzy mogliby zatrudnić uciekinierów z Donbasu. Na podstawie ofert od firm zostanie utworzona specjalna lista zawodów… Czytaj dalej »
Rusija obećala vojnu pomoć separatistima u Donbasu: ‘To i jest glavni cilj specijalne vojne operacije‘ Vođa proruske separatističke regije Doneck rekao je u ponedjeljak da su se u toj regiji pojačale borbe i granatiranja
Zgodnie z informacją ukraińskiego Międzyresortowego Sztabu Koordynacyjnego, odpowiadającego za pomoc ludności przesiedlonej z terenów konfliktu, ogólna liczba przesiedleńców z Krymu wynosi 17 tysięcy osób, zaś uciekinierów z tzw. strefy operacji antyterrorystycznej (ATO) – 227 tys. osób (stan na 16.09.2014). Różnica w liczbach
Dotyczy PRZYFRONTOWYCH miejsc. Oto część Donbasu po 9 latach od wybuchu wojny. Przez ten czas większość normalnych ludzi wyjechała. Zostały żduny, separy i wyjątki. Ukraińcy bronią Donbasu nie dla tej postsowieckiej ludności, ale dlatego, by Rosja nie poszła dalej. Jeśli piszę na bodaj 100 (!) stronach swojej książki: „Wojna
Pomoc Polakom z Ukrainy ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Published by Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" Oddział w Krakowie on 2023-03-15 2023-03-15 Zadanie Pomoc Polakom z Ukrainy zakłada wsparcie Polaków, posiadaczy Karty Polaka i członków ich najbliższej rodziny, którzy znaleźli się Polsce od dnia 24.02.2022 r.
Ewakuacja cywilów z Donbasu. publikacja: 14.02.2023, 19:30. Donbas to miejsce najbardziej zaciekłych walk od czasu rozpoczęcia przez Rosję zbrodniczej inwazji. Rosjanie falami szturmują linię frontu próbując przełamać ukraińską obronę. pokaż więcej.
Iya4SC. Przebywająca we wschodniej Ukrainie misja MSZ zbiera informacje i przygotowuje pomoc dla osób polskiego pochodzenia - powiedział w poniedziałek PAP rzecznik ministerstwa Marcin Wojciechowski. "Jesteśmy zdeterminowani, żeby udzielić pomocy" - zapewnił. "W tej chwili we wschodniej Ukrainie wciąż przebywa misja MSZ, zbieramy informacje i rozmawiamy z osobami polskiego pochodzenia na temat ich sytuacji oraz jakich form pomocy potrzebują. Pod koniec zeszłego tygodnia konsulat generalny w Charkowie zakończył przyjmowanie zgłoszeń od osób zainteresowanych ewakuacją" - powiedział PAP Wojciechowski. Dodał, że po przekazaniu zebranych na Ukrainie informacji do Polski, "odpowiednie instytucje podejmą decyzję ws. dalszych działań". "Jesteśmy zdeterminowani, żeby udzielić pomocy, natomiast musi być ona maksymalnie dostosowana do potrzeb oraz sytuacji. Pracujemy nad tym, przekazujemy informacje do Warszawy. Na ich podstawie będą zapadały konkretne decyzje" - zapowiedział Wojciechowski. Dodał, że wpływ na przebieg ewentualnej ewakuacji ma wiele czynników, wśród nich warunki atmosferyczne oraz kwestie bezpieczeństwa. "To wszystko musi być uwzględnione przy planowaniu dalszych działań" - podkreślił rzecznik MSZ. Zapewnił, że resort spraw zagranicznych będzie na bieżąco informować o sytuacji Polaków we wschodniej Ukrainie. Wojciechowski nie chciał mówić, o liczbie osób, które chcą wyjechać z Ukrainy. "Nie chciałbym komentować spekulacji, najpierw informacje, które zebraliśmy powinny trafić do odpowiednich instytucji" - zaznaczył. "Zależy nam na tym, żeby sprawę doprowadzić do końca" - podkreślił rzecznik MSZ. Ewakuacja osób polskiego pochodzenia była wstępnie zaplanowana na 29 grudnia - taki termin wynikał z relacji osób mieszkających w obwodach donieckim i ługańskim, gdzie trwają regularne walki ze wspieranymi z Moskwy separatystami. Z obszaru objętego konfliktem ewakuowane miałyby być osoby polskiego pochodzenia, posiadające Kartę Polaka lub mogące w inny, udokumentowany sposób potwierdzić swoje polskie pochodzenie, oraz ich najbliżsi członkowie rodziny. Na stronie konsulatu polskiego w Charkowie jeszcze w ubiegłym tygodniu znajdowały się dwa komunikaty dot. ewakuacji - z 18 grudnia i 21 grudnia. Można w nich było przeczytać, że osoby, które chciały wyjechać do Polski, powinny zgłosić gotowość do wyjazdu najpóźniej do 26 grudnia 2014 r. prezesowi jednej z organizacji polonijnych, którzy przekażą ją następnie Konsulatowi Generalnemu RP w Charkowie. W połowie grudnia MSZ i MSW informowały posłów z sejmowej komisji ds. łączności z Polakami za granicą o procesie weryfikacji osób pochodzenia polskiego chcących ewakuacji z objętej walkami wschodniej Ukrainy - to około stu osób. Przedstawiciele resortów zapewniali o udzielaniu tym osobom doraźnych zapomóg i o tym, że w Polsce też czeka na nich pomoc. Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.
Przykra informacja ujrzała światło dzienne w dniu dzisiejszym. Nie żyje Polak, który walczył jako ochotnik w wojnie na Ukrainie. Mężczyzna zginął w trakcie walk w Donbasie. Oto co wiemy na temat zabitego należał do Międzynarodowego Legionu Obrony UkrainyWysłannik popularnego portalu internetowego w Ukrainie przekazał dziś smutną wiadomość. „Nie żyje polski ochotnik walczący w międzynarodowym legionie obrony Ukrainy w wojnie z Rosją. Zginął od odłamków podczas ostrzału artyleryjskiego. – napisał dziennikarz w mediach Polak włączył się w pomoc naszym sąsiadom w ramach Międzynarodowego Legionu Obrony Ukrainy. Obecnie był zaangażowany w obronę Donbasu. Przypomnijmy, iż ten rejon od wielu tygodni znajduje się pod ostrzałem artyleryjskim rosyjskich żyje polski ochotnik walczący w międzynarodowym legionie obrony Ukrainy w wojnie z Rosją. Zginął od odłamków podczas ostrzału artyleryjskiego. Marcin Wyrwał (@Wyrwal) July 21, 2022Media systematycznie informują o sytuacji w Donbasie. Niestety najnowsze wiadomości nie są optymistyczne. Na wschodzi Ukrainy jest wyjątkowo ciężko. Pojawiły się już nawet opinie, iż Ukraina traci Donbas. Ochotnicy, którzy walczą po stronie ukraińskiej przez kilka dni nie mogli opuścić okopów.„Są ostrzały cały czas, ale teraz zdecydowanie się nasiliły. Po raz pierwszy, a jeżdżę do Donbasu od 2014 r., czułem się bezpieczniej w jednej z wiosek niż w dużych miastach, gdzie co chwila dochodzi do potężnych eksplozji” – przyznał dziennikarz Marcin Wyrwał. „Żołnierze mówią: nie mamy amunicji, Ruscy strzelają znacznie więcej, zasypują nas fosforem, a my nie mamy czym odpowiadać i generalnie jest ciężko. Z danych wynika, że na froncie ginie codziennie od 200 do nawet 500 żołnierzy dziennie, a ogólna liczba żołnierzy, którzy tracą zdolność do walki, to jest tysiąc… To nie bierze się znikąd. Mimo tego w sporej większości nie spada motywacja i chęć do walki. A zmęczenie tych ludzi jest potworne” – dodał przedstawiciel stworzył legion dla ochotników z całego świataPrzy okazji warto wspomnieć czym jest Międzynarodowy Legion Obrony Ukrainy. Twór ten powstał 27 lutego, czyli zaraz po wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej. Inicjatorem stworzenia takiej formacji był sam prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Dodajmy, iż ochotnicy wspierają ukraińskie siły obrony skład Międzynarodowego Legionu Ukrainy wchodzą obywatele aż 55 państw. Wśród nich są nie tylko Polacy. Ukraińców w walce o wolność wspierają też Amerykanie, Brytyjczycy, Kanadyjczycy, czy obywatele państw bałtyckich i północnej Fakt
- Wbrew temu, co obiecywała Pani premier Ewa Kopacz, wbrew temu, co słyszeliśmy na sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą (LPG) - polska pomoc humanitarna nie dotarła do Polaków z Donbasu. Zapewniano nas wielokrotnie, że polskie wsparcie jedzie na wschód Ukrainy, by między innymi pomóc mieszkającym tam Polakom. Na miejscu okazało się, że transport dojechał, lecz nie trafił do Polaków – mówi w rozmowie z portalem Małgorzata Gosiewska, poseł Prawa i Sprawiedliwości. Pomoc z Polski w części trafiła do ośrodka, w którym przebywają uchodźcy z Doniecka, Ługańska. - To bardzo dobrze, ten ośrodek potrzebował pomocy. Ale tam nie ma Polaków - zaznacza poseł PiS. Odbiorcą pomocy nie była też żadna z organizacji polskich działających na wschodzie. - Mało tego, odbiorcą nie był również ukraiński katolicki Caritas, który jest prowadzony przez księdza biskupa. Przy katedrze znajduje się również Dom Polski, gdzie cały czas udzielana jest pomoc biednym. Tam też trafiają polskie rodziny i tam polska pomoc humanitarna nie dotarła - mówi nam Małgorzata Gosiewska. Pomoc z Polski nie dotarła również do Polaków mieszkających w Doniecku i Ługańsku, którzy są w szczególnie trudnej sytuacji. - Teraz okazało się, że termin ich ewakuacji jest ponownie przesunięty. Oczywiście konkretnej daty nie podano - powiedziała poseł Gosiewska i dodała, że pierwotnie ministerstwo spraw wewnętrznych i ministerstwo spraw zagranicznych na komisji LPG przekonywały, że Polacy będą ewakuowani z Ukrainy przed świętami Bożego Narodzenia. - Pierwszą koncepcją była ewakuacja zarządzona przed Bożym Narodzeniem. Później okazało się, że odbędzie się jednak pod koniec roku, a teraz - jak Państwo wiedzą - jest wielki znak zapytania i zabawa dramatem ludzi. Polacy z Donbasu wyprzedali co mieli w posiadaniu, byli już przygotowani do wyjazdu, a teraz siedzą na bagażach i czekają czy zdążą wyjechać zanim terroryści ich pozabijają - zaznacza poseł. Wkrótce odbędzie się posiedzenie komisji Łączności z Polakami za Granicą na której będą przedstawiciele MSW i MSZ. - Będziemy chcieli znów przepytać przedstawicieli rządu co do ewakuacji Polaków z Donbasu. Już nie raz były jakieś kwestie uzgadniane, wydawało się, że jest dobra wola i decyzja rządu, po czym wychodziły kolejne kwiatki i PR rządu, bez żadnej zasadniczej treści – powiedziała poseł PiS. Przy tym wszystkim konsulat RP w Charkowie robi co może, by pomóc. Aktywnie angażuje się we wspieranie Polaków na Ukrainie, jest w ciągłym kontakcie z Polakami. Źródło:
Opublikowano: 2015-01-14 17:35:02+01:00 · aktualizacja: 2015-01-14 17:47:26+01:00 Dział: Polityka Polityka opublikowano: 2015-01-14 17:35:02+01:00 aktualizacja: 2015-01-14 17:47:26+01:00 Fot. PAP/Adam Warżawa Minister spraw wewnętrznych Teresa Piotrowska zapewniła w środę, że sprawa każdej osoby polskiego pochodzenia, ewakuowanej z Donbasu, będzie rozpatrywana indywidualnie. Resort uruchomił już bank ofert z informacjami o wszelkich formach pomocy dla Polaków ze wschodniej Ukrainy. Piotrowska spotkała się w środę - w ośrodku Caritas w Rybakach (woj. warmińsko-mazurskie) - z częścią spośród 178 osób polskiego pochodzenia, ewakuowanych we wtorek z Donbasu. Zapewniała ich, że sprawa każdej osoby i każdej rodziny rozpatrywana będzie indywidualnie - jeśli chodzi o takie sprawy jak kontynuacja studiów w Polsce, nostryfikacja dyplomów, obowiązek szkolny ewakuowanych dzieci, kursy zawodowe w celu przygotowywania do podjęcia pracy. Kilka godzin po spotkaniu MSW poinformowało, że uruchomiło bank ofert, w którym gromadzone będą informacje o wszelkich formach pomocy dla osób polskiego pochodzenia ze wschodniej Ukrainy - nie tylko tych ewakuowanych z Donbasu, ale też tych, które przyjechały do Polski na własną rękę. Chodzi o kwestie związane z pracą i mieszkaniem. Zachęcamy do współpracy samorządy, instytucje, organizacje pozarządowe oraz osoby prywatne. Bank ofert prowadzi Departament Obywatelstwa i Repatriacji MSW, a osobą odpowiedzialną za kontakt jest Eugeniusz Ścibek, zastępca dyrektora Departamentu Obywatelstwa i Repatriacji MSW: tel. 22 60 139 35; adres mailowy repatriacja@ — poinformowała rzeczniczka resortu Małgorzata Woźniak. Z kolei pytany o wsparcie dla Polaków ewakuowanych z Ukrainy minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz mówił w środę dziennikarzom, że urzędy pracy będą na to przygotowane. Jest rezerwa ministra pracy w Funduszu Pracy, która jest przeznaczana też na działania specjalne. Mamy od kilu lat największy budżet w Funduszu pracy, bo to jest ponad 5,5 mld zł na rzecz aktywnych form zatrudnienia, to jest na pomoc, ale też dofinansowanie zatrudnienia — mówił. W tym Funduszu pracy jest rezerwa przeznaczona na działania specjalne, więc zespół w MSW jest gotowy w wielu obszarach odpowiedzialności - polityki społecznej i rynku pracy również - do pomocy tym, którzy tej jej potrzebują — dodał. Polacy ewakuowani z Donbasu i ich bliscy, rozmieszczeni zostali w dwóch ośrodkach w woj. warmińsko-mazurskim: w Łańsku i właśnie w Rybakach. Mają tam przejść adaptację, pozwalającą na znalezienie pracy i rozpoczęcie nowego życia w Polsce. Wyjechali z miejsca szczególnie niebezpiecznego. (…) Państwo na lotnisku mówili, że potrzebujecie najbardziej poczucia bezpieczeństwa, spokoju i ciszy, to w pierwszej kolejności musimy zagwarantować i zapewnić, i to miejsce w ośrodku Caritas takie warunki spełnia — mówiła minister Piotrowska podczas spotkania. Dodała, że w pierwszej kolejności będą załatwiane wszystkie sprawy formalno-prawne dotyczące pobytu ewakuowanych osób w Polsce. To się już toczy, są tu urzędnicy, będzie się to odbywało na miejscu, w porozumieniu i współpracy z wojewodą — dodała. Poinformowała też, że w pierwszym etapie adaptacyjnym będą też organizowane intensywnie kursy języka polskiego. Wielu z nich nie zna języka polskiego, a żeby móc podjąć pracę, osiedlić się, zintegrować w Polsce, lepsza znajomość języka polskiego jest konieczna i niezbędna. Będą się również odbywały kursy adaptacyjne, orientacyjne, o tym jak się w Polsce poruszać w systemie prawnym — dodała minister. Komendant wojewódzki policji w Olsztynie gen. Józef Gdański powiedział, że do ewakuowanych ludzi będą przyjeżdżali wydelegowani policjanci po to, by uświadamiać ich, jaki system prawny w Polsce obowiązuje, gdzie i w jakich sytuacjach mogą szukać pomocy. Policja na Ukrainie, a u nas - to dwie różne służby — powiedział Gdański. Minister Piotrowska zastrzegła równocześnie, że ośrodki, w których przebywają ewakuowani z Ukrainy Polacy, to miejsce przejściowe; „czas na załatwienie formalności, na adaptacje i przygotowanie się do rozpoczęcia nowego życia w Polsce”. Czas pobytu ewakuowanych z Ukrainy Polaków w ośrodkach w Warmińsko-Mazurskiem wstępnie określono na pół roku. Jeśli któraś z rodzin w tym czasie nie znajdzie pracy czy mieszkania, jej sytuacja będzie indywidualnie rozpatrywana. Minister podziękowała też tym, którzy włączają się w pomoc i podkreśliła, że liczy na to, iż wszyscy, którzy chcą i mogą jeszcze pomóc, będą się zgłaszać do ministerstwa. Chodzi o propozycje pracy, mieszkań. Jak się dowiedziała ze źródeł zbliżonych do administracji rządowej, oferty pracy już składane są lekarzom i pielęgniarkom - praktycznie wszyscy ewakuowani, którzy mają takie zawody, od ręki mogą liczyć na pracę w Polsce, kwestią do uregulowania jest jedynie nostryfikacja dyplomów. Minister Piotrowska poinformowała też, że te z ewakuowanych dzieci, których rodzice wyrażą na to zgodę, będą mogły wyjechać na ferie; mogą też wziąć udział w półkoloniach organizowanych przez szkołę w pobliskiej Stawigudzie, tak by zintegrowały się z innymi dziećmi jeszcze przed rozpoczęciem drugiego semestru w szkole. Jak będę miał pracę, to damy sobie radę. Jestem ginekologiem i specjalistą od USG, liczę na zatrudnienie — powiedział ewakuowany Stanisław Oniszczuk. Wszyscy ludzie są gotowi do pracy, do zarabiania na siebie. Gwarantuję, że ci, którzy podejmą pracę, będą o nią dbali, a pracodawcy będą z nich zadowoleni — powiedziała Walentyna Staruszko, która w Doniecku była prezesem Towarzystwa Kultury Polskiej Donbasu. 70-letnia Staruszko przyjechała do Polski z córką, ale - jak powiedziała - za tydzień lub dwa ma zamiar wrócić do Doniecka po syna, który teraz z powodów osobistych odmówił ewakuacji. Gdyby on był z nami, to by mi już niczego nie brakowało. No, może grobów bliskich tam pochowanych — dodała Staruszko, która wzięła ze sobą trochę ubrań, laptop i kilka rodzinnych zdjęć, z których niektóre mają po 100 lat. Córka pani Walentyny, z wykształcenia księgowa, umie trochę szyć i zabrała ze sobą z Ukrainy maszynę do szycia. Córka zapowiedziała, że jak nie znajdzie pracy w zawodzie, to będzie utrzymywać się z szycia — powiedziała Staruszko. Większość ewakuowanych ludzi wzięła ze sobą jedynie ubrania, ponieważ do własnych domów i sprzętów nie mieli dostępu od lata. Jana, która była w Ługańsku policjantką, powiedziała, że szukali jej separatyści, dlatego razem najpierw z 7-letnim synem, potem i mężem wyjechała z miasta do rodziny na wieś i od kilku miesięcy ukrywała się. Nawet zabawek dziecka nie mogłam zabrać, bo na mnie polowali. Tych z moich kolegów, których złapali separatyści, to oni bili i torturowali — powiedziała Jana, która z powodu strachu o bliskich, zwłaszcza rodziców, którzy zostali na Ukrainie, nie chciała pokazywać twarzy ani podawać nazwiska. W ocenie Walentyny Staruszko, z Donbasu przyjechała „ledwie garstka” Polaków. Wielu ludzi zostało, bo mają tam np. niepełnosprawne dzieci, inni nie chcą zaczynać życia od nowa — powiedziała, dodając, że w jej ocenie Polska powinna teraz pomagać tym ludziom, bo wielu z nich nie ma nawet jedzenia. We środę ewakuowani z Ukrainy Polacy spędzili czas na spacerach i załatwianiu pierwszych spraw związanych z legalizacją pobytu. Na drzwiach każdego z budynków w Rybakach wisiały kartki z napisem: „Witajemo w Polszczi” (napisane po ukraińsku); do budynku hotelowego, gdzie zamieszkali ewakuowani, nie wpuszczano dziennikarzy. Wiele osób z Doniecka podkreślało, że martwi się o bliskich, bo dotarła do nich informacja, że wczoraj „całe miasto stało w ogniu”. Niektórzy nie mogli się skontaktować z rodziną. W czwartek jeden z ewakuowanych - 9-latek - będzie w Rybakach obchodził urodziny. Ma dostać tort i drobne prezenty. W środę każde z dzieci otrzymało upominki od minister Piotrowskiej - maskotki misiów - strażaków. Wszyscy ewakuowani, z którymi rozmawiała, podkreślali, że są „bardzo wdzięczni za pomoc”, zapewniali, że warunki w ośrodku w Rybakach są dobre, a serwowane im posiłki smaczne. Powodem ewakuacji 178 osób polskiego pochodzenia z wschodu Ukrainy jest trwający tam konflikt z prorosyjskimi separatystami. Ewakuowani to osoby polskiego pochodzenia - posiadające Kartę Polaka (ew. spełniający kryteria jej otrzymania) lub mogące w inny, udokumentowany sposób potwierdzić swoje polskie pochodzenie - oraz ich najbliżsi członkowie rodziny. Większość ewakuowanych to rodziny z dziećmi, nawet kilkumiesięcznymi, jest też grupa starszych osób. Połowa dorosłych osób ma wyższe wykształcenie: oprócz lekarzy i pielęgniarek do Polski przyjechali nauczyciele, księgowi, ekonomiści. Na ewakuację z ogarniętego konfliktem zbrojnym Donbasu zdecydowali się ludzie najodważniejsi, najbardziej mobilni i tacy, którzy mogą na nowo zapuścić korzenie - uważa Walentyna Staruszko, która szefowała Towarzystwu Kultury Polskiej Donbasu. Ewakuowani z Ukrainy Polacy zabrali ze sobą przede wszystkim ubrania, laptopy i telefony oraz te dokumenty, które mieli pod ręką, które udało im się na szybko znaleźć: dyplomy z uczelni czy zaświadczenia o kursach. Niektórzy, jak Staruszko, wzięli rodzinne zdjęcia, jej córka maszynę do szycia. Syn mnie prosił o zabawki, ale nie udało mi się ich wydostać z naszego mieszkania — powiedziała Jana, która do lata była w Ługańsku majorem milicji, a od wtorku przebywa w ośrodku Caritas w Rybakach. Drobna, niewysoka, z modnie przystrzyżoną fryzurą przyznała, że po zabawki bała się pójść, bo figurowała na liście separatystów jako ta, którą trzeba „co najmniej przesłuchać”. A ja wiem, jak oni przesłuchiwali innych milicjantów. Bili i więzili kilka dni, kobiety gwałcili — powiedziała Jana, która od lata z synem mieszkała u rodziny na wsi pod Ługańskiem. Do jej mieszkania w Ługańsku od lata zaglądają znajomi i krewni i Jana wie tyle, że jeszcze nikt obcy go nie zajął. Jak mówi, to duże szczęście, bo do podobnie opuszczonych mieszkań wprowadzają się obcy ludzie. I robią sobie zdjęcia, na nawet dają je do internetu, jak leżą na sofach moich znajomych, jak chodzą w ich kapciach, jak parzą kawę w ich ekspresach — wspominając to Janie nieco drżał głos. Jana z mężem decyzję o ewakuacji podjęli w tydzień. Przyjechali sami, bo ich syn z Caritasem pojechał na ferie do Austrii. Ma wrócić za tydzień - już do Rybaków. Gdy zadzwonili z mężem i powiedzieli mu, że z ferii nie wróci na Ukrainę, a do Polski, chłopak prosił tylko o te nieszczęsne zabawki. Noooo, nooo będzie musiał zrozumieć, że się nie dało ich zabrać — powiedziała Jana i zaraz dodała: Ale za to tu będzie mógł się spokojnie bawić na podwórku. Dzieci, które przyjechały z Donbasu do Polski będą musiały się na nowo nauczyć bawić. Księgowa Olga powiedziała, że dzieci z jej sąsiedztwa i rodziny od lata bawią się tylko w ostrzały, ataki, dziewczynki ewakuują lale i misie, ich rysunki to czołgi, haubice, wyrzutnie rakiet. Jak składaliśmy sobie noworoczny toast, to trzyletnia siostrzenica powiedziała: „Chcę, żeby już zakończyła się wojna, żeby nie strzelali. Dobrzy ludzie nie strzelają” Popłakaliśmy się wszyscy. I przez to, co mówiła i przez to, że nie marzy o lalkach i lodach, ale o końcu wojny. Teraz pani rozumie, dlaczego wcale się nie zastanawialiśmy, dlaczego się stamtąd ewakuować? — powiedziała Olga, która mówi trochę po polsku, trochę po angielsku, po ukraińsku i rosyjsku. Ewakuowane dzieci i ich rodzice pierwsze, na co zwrócili uwagę w Polsce to cisza. Nasze dzieci wiedzą, jak strzela haubica, jaki huk to wybuch bomby, jaki odgłos ma jadący czołg — dodała Olga, która przyznała, że warmiński spokój i cisza to coś, czego wszystkim trzeba. Pytana, czy nie lepiej by było, gdyby umieszczono ich w mieście, gdzieś wśród ludzi, a nie w środku lasu, odparła, że nie wie, czy by umiała się w mieście odnaleźć. Chodzić, bez rozglądania się na boki, czy ktoś mnie nie śledzi. Nie, ta przyroda przyniesie nam spokój ducha — opowiedziała bez namysłu Jana. Większość ewakuowanych z Donbasu marzy o tym, by jak najszybciej znaleźć pracę, by stać się niezależnymi. Wtedy może uda im się ściągnąć rodzinę (rodziców czy rodzeństwo), m uda im się znowu kupić mieszkanie czy samochód, znowu pojechać na wakacje. Na razie jednak zdecydowana większość ewakuowanych będzie musiała nauczyć się polskiego. Garstka jest takich, którzy mówią po polsku na tyle dobrze, że bez problemu mogą funkcjonować w Polsce. Większość mówi po rosyjsku i ukraińsku. Wiele osób twierdzi, że polski rozumie, ale wstydzi się mówić. Teraz muszą ten wstyd przełamać. Im szybciej, tym lepiej. Ci, którzy przyjechali to silne osoby. Chętne do pracy. Ktoś, kto ich zatrudni będzie zadowolony — zapewniła Staruszko, która sama nie zamierza na dłużej być w Polsce. 70-letnia siwa pani zamierza za tydzień czy dwa wrócić po syna. Dorosły jest, pracuje jako informatyk, ale nie zdecydował się na ewakuację. A jak ja, matka, mogę żyć tu w pokoju, gdy mój syn jest w tym piekle? Muszę go stamtąd wydostać — powiedziała Staruszko, która już rozpytuje dziennikarzy, czy nie wiedzą, czy ktoś się nie wybiera do Doniecka. Chciałaby się zabrać. Jana i Olga do Ługańska na razie się nie wybierają. Czego będzie im brakować? Rodziny i rodzinnych stron. Tam jest nasz dom. Był nasz dom. Tu musimy dom zbudować na nowo — powiedziały zgodnie. AM/PAP Publikacja dostępna na stronie: